• Wpisów:110
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 16:49
  • Licznik odwiedzin:4 797 / 2104 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zachciało mi się napisać Czytam codziennie niektóre dziewczynki, widzę jak się wspieracie, doradzacie sobie, podoba mi się to. Też chcę tak
Troszkę zmieniłam nastawienie do życia, troszkę mniej walczę ze sobą i całym światem.
Dalej narzekam na brak czasu, ale pracuję dużo. W sumie pamiętam czasy, kiedy miałam mało pracy i non stop martwiłam się o pieniądze. Teraz troszkę lepiej, ale większe ryzyko, większa odpowiedzialność. Ale jest OK.
Jestem na diecie (nadal), ćwiczę, niestety nadal mało jem Jeszcze tylko rzucić fajki i będzie dobrze.
No i obiecuję sobie, że codziennie będę poświęcała więcej czasu dzieciakom. Chłopcy w lutym kończą już 8 lat. Czas leci... Udało mi się ich zapisać na piłkę nożną 2 x w tyg. i jednego z nich na breakdance 1 raz w tyg. Drugi nie chce chodzić i nie chodzi. Nie ma wyczucia rytmu po mamusi
Jakoś się kręci, byle do przodu.
 

 
Ćwiczę.
5 treningów tygodniowo.
Trzymam zdrową dietę.
Waga ani drgnie.
Nie, nie zepsuła się.
 

 
To już pełne 2 tygodnie jak chodzę na siłownię. Prócz tego zaliczyłam: zumbę, step, body balance, tabatę, indoor walking i moje ukochane ponad wszystko body combat. To jest suuuper moc dla mnie, po body combat czuję że żyję. W ogóle po 2 tylko tygodniach widzę zmiany w ciele. Na całe wielkie szczęście, karnet mam na pół roku + 1 m-c w prezencie. To w czerwcu mam nadzieję, że w końcu się będę uśmiechać do lustra. No i pilnuję mocno co jem, zero słodyczy i alkoholu. Czuję się w tym wszystkim świetnie. Muszę zrobić sobie teraz zdjęcia, bo coś mi się wydaje, że żegnam się z tym ciałem, które teraz mam, a którego nie lubię.
Mąż też daje radę, chodzi równo ze mną, ale on rano, ja popołudniami, bo niestety nie mamy nikogo, kto by chciał się zająć dziećmi, z resztą i ja nie lubię jak są bez nas.
No i Pani z fitness klubu mnie poinformowała, że mają zajęcia dla dzieci. Więc po prostu jestem zachwycona, niestety dopiero po nowym roku je wypróbujemy, ale nadzieja na przyszłość jest Odkąd bliźniaki chodzą do szkoły a nie do przedszkola są niestety zmiany na gorsze w zachowaniu... No ale jakoś musimy sobie radzić. W ogóle odkąd mąż nie wyjeżdża wszystko jest lepsze.
Tak więc jesteśmy na nowej drodze życia i oby nic nas z niej nie zepchnęło, a będzie cudownie, czego sobie i Państwu życzę
 

 
No i stało się. Wczoraj byliśmy z mężem na siłowni. Kupiliśmy karnety na siłownię. Mąż ma poranny (od 7 do 16) a ja mam open. Mogę skorzystać z różnego rodzaju zajęć po południu i wieczór. No i skorzystam z czego się tylko da Wczoraj ćwiczyliśmy 1,5 godziny, mnie energia rozsadzała. Wiem, że tego mi było trzeba. Już nie mogę się doczekać popołudnia.
Do tego dokładam dietę. A cieszę się podwójnie, bo mąż też chce się bawić w życie FIT. No i dzieciakom się podoba, udało mi się wczoraj przekonać ich, żeby zamiast soków sklepowych kupić wodę do szkoły, a zamiast cukierków, mandarynki. Cieszy mnie to.
Do tego dokładam pozytywne myślenie i niech się wreszcie dzieje dobrze
Posłucham ogółu i porzucę narzekactwo i czarnowidztwo.
 

 
BIEGAM (co drugi dzień, około 4,5-5km)
NIE JEM (dieta Dukana)
NIE CHUDNĘ (ani grama)
(od 4 tygodni tak jest)
!

CO ROBIĘ ŹLE?

Dukan porzucony.

Z-G-Ł-U-P-I-A-Ł-A-M...
  • awatar LiLi from hell: @pushthebutton: Na to liczę :)
  • awatar pushthebutton: @LiLi from hell: myślę że jak organizm przyzwyczai się do wysiłku to zacznie spalać może być jeszcze tak, ze tłuszcz znika, a waga nie spada, mięśnie są cięższe od tłuszczu
  • awatar LiLi from hell: @pushthebutton: Racja, ale marzy mi się troszkę zgubić tłuszczu, który głównie mnie dręczy w okolicach ud i brzucha.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Pobiegane wczoraj, będzie i dzisiaj. To jest cudowne. Do tego zaczęłam 3 tydzień diety Dukana. Najdziwniejsze jest to, że waga nie spada. Tłumaczę sobie to tym, że wyrabiają mi się mięśnie, albo za mało jem (a jem baaardzo mało, bo nic mi nie smakuje...) Muszę rozgryźć ten temat.
Teraz wiem, że jestem na dobrej drodze.
Muszę jeszcze kupić jakieś buty do biegania, ale nie wiem co...

Odkąd mąż w domu, coraz więcej się kłócimy. Ja siedzę w biurze po 10 godzin, on próbuje zająć się trochę domem, trochę dzieciakami (chodzą do pierwszej klasy od września) trochę firmą.
Coś mi się wydaje, że ten układ długo nie wytrzyma.
  • awatar sauri: a co do butów to polecam http://www.decathlon.pl/buty-do-biegania-damskie-ekiden-50-id_8181257.html co prawda wyglądowo szału może i nie ma ale ja biegam w nich już drugi rok i jak dla mnie są super lekkie i biega się w nich rewelacyjnie. I cena jest świetna! :)
  • awatar sauri: za mało jesz jak dla mnie i ta waga dlatego stoi. Ja wczoraj tez biegałam, zresztą już drugi raz w tym tygodniu i czuje ze odzyskuje skrzydelka :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Mąż zakończył pracę na wyjazdach.
Dzieci zakończyły przedszkole i chodzą do szkoły.
Biuro przenieśliśmy w inne miejsce.
Zwolniliśmy 2 pracowników, nie ma kogo przyjąć.
***
NIE RADZĘ SOBIE
***
Mąż w pracy ze mną to katastrofa. Kłótnia na kłótni, kłótnią pogania. Jakoś do tej pory wszystko szło mi dość dobrze, trzymałam to w ryzach, tak teraz się sypie. Nie wiem co mam zrobić z dziećmi, wzięłam je kilka razy do biura, ale to porażka, gonią, wrzeszczą... Świetlica wydaje mi się gorszym rozwiązaniem. Niania do prawie 7-latków? To chyba jeszcze bardziej chory pomysł... Myślałam, że moja mama, która nie pracuje troszkę mi pomoże, ale się przeliczyłam... Zważywszy na fakt, iż nowe biuro zajmuje dół domu moich rodziców... Czyli dzieci mogłyby wyjść na górę po schodach do dziadków. Ale moja mama jest zbyt umęczona rozmowami ze swoimi rasowymi kotami, a od dzieci ją kurwa głowa boli...

Jeden ze zwolnionych pracowników przychodził pijany do pracy. Jak zwróciłam mu na to uwagę, to mnie zjebał (!) Ruszyłam na niego z takim pyskiem, że się zdziwił. Wywalony został z roboty, to na odchodne powiedział, że i tak mnie poda do sądu.

Ale są też i plusy tego życia:

BIEGAM

(od miesiąca)

To najlepsze co mi się ostatnio przydarzyło. Kocham to i nie przestanę. Myślałam, że nie dam, bo mam za dużo kg na plusie, ale jak się chce, to się da. Mogłam zacząć odkąd mąż wrócił na dobre do domu. Biegam z 4 innymi dziewczynami i z każdym dnie przebiegam więcej. Traktuję to jak formę rozładowania stresu i napięcia. DZIAŁA

 

 
Chciałabym być bardzo bogata, ale nie chodzi mi o wygranie w lotto, czy dostanie spadku po cioci z Ameryki. Chciałabym stworzyć wielką firmę, inwestować, przewidywać, ryzykować, przejmować i tak dalej i tak dalej.
Od zawsze fascynowało mnie życie bogaczy, ale li i jedynie tych, którzy sami doszli do swoich fortun.
Chcę wiedzieć, muszę wiedzieć, jak i dlaczego.
Czym różni się myślenie, postrzeganie świata i sposób działania człowieka bogatego od biednego. Chodzi mi o czysty schemat działania.
Dziś przeczytałam, że bogaci:
- wstają kilka godzin wcześniej nim rozpoczną pracę
- planują każdego dnia wszystko co mają zrobić
- codziennie dbają o wysyłek fizyczny
- czytają nim. 30 min. dziennie.
Znam chłopaka, który ze mną studiował, może nie ma fortuny, ale z pewnością kupę kasy i kilka dobrych firm. W jego przypadku powyższe czynniki mają zastosowanie. A drugi mój znajomy, który również stworzył fajną firmę ma jeszcze zasadę taką, że po godzinie 17 całkowicie odcina się od firmy. Powiedział mi kiedyś, że jego sukces polega na tym, że od bladego świtu działa na pełnych obrotach, że jego czas pracy w biurze to 8 - 17 (też wstaje wcześniej) i że jest całkowicie skupiony na pracy. Potem wyłącza się z tego i przestawia na tryb: dzieci, żona, sport.
Muszę przemyśleć to dogłębnie.
Może ktoś ma do polecenia jakąś ciekawą biografię któregoś z rekinów finansowych?
  • awatar LiLi from hell: @Kawoholiczka.: To bardzo dobrze, kto wie, może drzemie w nas dusza milionerki ;) Czas ją obudzić. Im więcej wiemy, tym więcej mamy możliwości.
  • awatar pushthebutton: nie znam nikogo bogatego kto by nie harował, a nie - przepraszam - jednego znam. Wyjątek potwierdzający regułę :)
  • awatar Kawoholiczka.: Powiem Ci, że są to ciekawe spostrzeżenia :) I teraz przez Ciebie, również będę chciała poznać odpowiedzi jak kto jest z tym wszystkim.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
A jednak ku mojemu nie-zdziwieniu miałam rację. Chłopaczyna się naćpał i powiedział, że nie wie gdzie jest nasze auto. Więc zabrałam dzieci z przedszkola i udałam się na poszukiwania. Znalazłam gościa, zabrałam kluczyki, dokumenty, karty do bankomatu, mąż wezwał policję.
Komentarz mojej mamy: "Wszyscy jesteście bez wyobraźni, co on teraz ma zrobić? Nie ma dachu nad głową i pieniędzy".
Komentarz mojego taty: "Podpiszcie rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, przyszłemu jego pracodawcy nic nie mówicie i dajcie mu premię na odchodne, bo przecież co on ma teraz zrobić?"

Wyszłam na zimną wredną sukę. Bo nie mam wyobraźni...
Tylko ja sobie kurwa wyobraziłam jak naćpany kutas wjedzie w grupę dzieci, które idą na lody albo gofry!
  • awatar bitwoman: ciekawe czemu rodzice bronią jego zamiast Waszego interesu, dobrze zrobiłaś
  • awatar pushthebutton: tja, no nagrody dla niego po prostu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Mam wrażenie, że wszyscy mnie ignorują.
Jestem wściekła.
Ale to dość częste.
Stało się tak, że nasz pracownik wsadził w nasz samochód pijanego kolegę, stąd musieliśmy się włóczyć po policji, zgubił tel. i wybierał kasę z bankomatu bez pozwolenia. Mąż nie pozwolił mi go zwolnić, bo powiedział, że to dobry chłopak i damy mu jeszcze jedną szansę...
Pewnie jak zwykle nie mam racji...
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.